Darmowa dostawa od 99,00 zł

O psie, który nienawidził Świąt – dietetyczne sposoby na świąteczny stres

2020-12-09
O psie, który nienawidził Świąt – dietetyczne sposoby na świąteczny stres

Było spokojnie, chwilami aż nazbyt. A potem, jak co roku – boom! Nie wiadomo kiedy zaczął się ten szał, chaos totalny. Ni stąd ni zowąd przewidywalni na co dzień ludzie po prostu dziczeli… - myślał Dekster, 6-letni terier bostoński, kuląc się we własnym posłaniu. Uwielbiał je. Przez większą część roku, jakieś 360 dni. W pozostałe, z całego serca żałował, że jego wspaniałe, mięsiste legowisko w kształcie kanapy nie ma dachu, albo czegokolwiek, co mogłoby tenże dach godnie zastąpić w krytycznych momentach, takich, jak ten, który miał wkrótce nadejść.

Miał zwyczajnie dość. Czego? – zapytacie. Otóż, przede wszystkim braku zrozumienia.

Najpierw jego dwunożni przyjaciele poddenerwowani biegali w tę i z powrotem, to wpadając do domu, obładowani pełnymi po brzegi siatami, to znów wypadając z niego po kolejne. Potem było tylko gorzej. Harmider, krzątanina, bieganina – na strych, do piwnicy, do szopy i jeszcze raz na strych. Od samego patrzenia go mdliło, postanowił więc nie patrzeć. Ale z kolei jak tu nie patrzeć, gdy co chwilę otwierały się drzwi do kuchennego nieba, a tam na samym środeczku wielkiego stołu piętrzyły się talerze i garnki, pełne… Właściwie nie był pewien czego pełne, ale mieszanka aromatów z nich dolatujących skutecznie drażniła wrażliwy psi nos, wykręcając żołądek i sprawiając, że Deksterowi, choć był psem, dosłownie chciało mu się płakać. Na domiar złego, za każdym razem, gdy usiłował przemknąć się niemalże bezszelestnie do wnętrza kuchennego raju, ktoś akurat musiał spojrzeć pod nogi… Niesprawiedliwość nie znała jednak granic!

- Poszedł stąd!

- A sio, nic tu dla Ciebie nie ma!

- Zabieraj nos, nie dla psa, kiełbasa! - skądinąd, kto mógł wymyślić tak absurdalne powiedzenie. Jeśli nie dla psa, to niby dla kogo, zastanawiał się Dekster za każdym razem, gdy to słyszał.

- Wracaj na posłanie, jeszcze nie idziemy, nie mam czasu. Wytrzymasz.

- Kysz, pchlarzu! - ooo, co to, to nie, nie pozwolę się obrażać, bez względu na to ile sympatii zostało wlane w złagodzenie tego ohydnego powiedzenia, myślał. Obraza prosto w pysk bolała najbardziej, dlatego urażony Dekster za każdym razem odwracał się na pięcie i, choć sam nie wiedział skąd w nim tyle wyrozumiałości, oddalał się na posłanie.

To był jeszcze ten moment, w którym Dekster czuł się bezpiecznie. Na miękkiej, nieco zbyt mocno szeleszczącej poduszce (co traktował jak szczególny walor, o działaniu relaksacyjnym, czego nie podzielała jednak jego ludzka rodzina) nikt go nie dostrzegał. Niestety, do czasu.

Następowało wielkie przebieranie. Znów bieganina, schodami na górę, schodami na dół. I nieustająca kakofonia krzyków: „Gdzie moja koszula?”, „Widział ktoś moje czarne rajstopy?!”, „Mamo, on mi schował wstążkę do włosów”, „Kochanie, ja naprawdę nie rozumiem, jak mogłaś nie zauważyć spodni na oparciu fotela. Wyglądają, jak psu z gardła wyjęte…”.

Psu z gardła, prychnął z pogardą, myślałby kto. Jakby kiedykolwiek żuł czyjekolwiek spodnie. A fe, cmokał z obrzydzeniem Dekster, przymykając powieki. Prześpię kłopoty, pomyślał. Ale nie zdążył, bo kilka minut później rozległ się dźwięk, który zapowiadał coś więcej, niż tylko kłopoty. Coś, co niosło z sobą prawdziwą grozę.

Rozlegał się bowiem dzwonek do drzwi.  Przyszli goście.

Dekster dygotał. Nagle zaschło mu w gardle i, nie wiedząc kiedy, zaczął przeraźliwie dyszeć. Bo Dekster, moi mili, na swój psi sposób nienawidził Świąt. Wyzwalały w nim emocje, z jakimi nie potrafił sobie poradzić.

Czy mogłoby być inaczej…?

Nie bez przyczyny zaczynamy dziś w ten sposób. My, wiedząc co dzieje się wokoło, radujemy się na myśl o zbliżających się świątecznych wydarzeniach. Krzątaninie, niekończących się zakupach, sprzątaniu, dekorowaniu, szykowaniu jedzenia, przyjmowaniu gości. Nie, żeby nas to nie męczyło, ależ męczy. Tyle, że jednocześnie daje wielką, głęboką radość i satysfakcję. Najważniejsze Święta w ciągu roku przeżywamy wspólnie, z rodziną, przyjaciółmi, najbliższymi, którzy tak jak my, wiedzą, co się dzieje i dlaczego. Co jednak z tymi, zupełnie nieświadomymi istotami, które przez 365 dni w roku dzielą z nami kanapę, miejsce przy kominku, słoneczny zakątek tarasu? Tymi, które żyją obok nas, ufając bezgranicznie? Co z nimi, w te dni, gdy zdajemy się zapominać o całym bożym świecie?

Co z psimi potrzebami?

Idą Święta. W tym roku spędźmy je razem, rozumiejąc i szanując wzajemnie nasze potrzeby. Pamiętajmy, żeby przemyśleć dwa razy wszystkie plany, dostosować harmonogram prac do realnych możliwości, uwzględniając naszych czworonożnych przyjaciół. W nich szaleństwo świąteczne budzi strach, wyzwalając stres często nie do opanowania. Nie wolno nam o nich zapominać. Jednocześnie nie wolno angażować ich we wszystko. Pies, tak jak człowiek, potrzebuje wyciszenia, dlatego niech wybrane przez niego miejsce, legowisko czy kawałek podłogi w korytarzu, stanowi nienaruszalny azyl. Dajmy zwierzęciu niezbędną przestrzeń i poczucie bezpieczeństwa. Nie dajmy się też zwariować. Nie mamy czasu na spacer? Na oddech? Chwilę dla siebie? A co to, królowa Angielska do nas przyjeżdża czy dobrze znająca nasze domowe realia rodzina ze Zgierza? Nie dajmy się zwariować i poświęćmy chwilę psu, nie w domowym chaosie, ale tam, gdzie wspólnie odnajdziemy spokój. A w krytycznym momencie, gdy nasz salon zacznie pękać w szwach, krzyki i harmider zdominują codzienną ciszę, zadbajmy o zdrowie i dobre samopoczucie czworonoga, sięgając po bezpieczne, pewne rozwiązania.

Dzieje się tak wiele, z napływem gości na czele

Na takie właśnie okazje warto przygotować psią apteczkę – feromony, naturalne krople na uspokojenie, stanowiące bezpieczne ekstrakty z dobrze znanych i cenionych ziół oraz roślin, obroże i inne produkty antystresowe to świąteczny must have. Jednak kluczem do sukcesu znów będzie dieta, a właściwie jej naturalne składniki, pozwalające psu wyciszyć się, jednocześnie nie otumaniając czworonoga. Nie trzeba być bowiem specjalistą-żywieniowcem, by stwierdzić, że w sytuacjach stresowych lepiej dawkować psu rozsądnie skomponowane smakołyki o działaniu łagodzącym stany nerwowe i lękowe, pozwalające rozluźnić się oraz wypocząć wtedy, gdy zwierzę najbardziej tego potrzebuje, niż pastylki czy tabletki. Nawet bardzo zestresowany, trzęsący ogonem ze strachu psiak chętniej skusi się na naturalnie pachnący przysmaki dla psa na uspokojenie niż da sobie wetknąć do pyska pieprzną kiełbasę z tabletkową wkładką. Z przyzwyczajenia sięgamy po pastylki, kapsułki, krople, mierząc psa własną miarą, jakbyśmy zapomnieli, że w tych wyjątkowych momentach, gdy liczy się przywrócenie równowagi psychicznej, podawanie na mix różnych sposobów farmaceutyków i naturaceutyków, pod tak skomplikowaną postacią, tylko doleje oliwy do ognia.

Nie tabletki czy draże, ja – pies nie o tym marzę

Co takiego znajdziemy w tychże przysmakach, co pozwoli nam zapewnić psu bezpieczne i skuteczne wsparcie w odzyskaniu równowagi psychofizycznej? Na czele naturalnych składników, z których ekstraktów czerpiemy aktywne substancje o działaniu łagodzącym stres znajdziemy lawendę oraz rumianek. Jednak to nie wszystko. Kryzys emocjonalny ciągnie za sobą inne, poważne skutki i zaburzenia, w szczególności ze strony przewodu pokarmowego. Te dostrzeżemy w pierwszej kolejności. Śmierdzące bąki, wymioty, biegunka – to wszystko wymaga właściwej dietoterapii.

Sięgając po preparaty w nowoczesnej formie przysmaków na stres, warto zatem wybierać te, które prócz składników o działaniu uspokajającym dla psów, posiadają w składzie również synbiotyki, a przynajmniej odpowiednio wyselekcjonowane prebiotyki, a których bazę stanowić będą surowce lekkostrawne i dobrze przyswajalne przez zwierzęta w każdym wieku. Wybierając przysmaki uspokajające, stworzone na bazie naturalnych surowców o potwierdzonym działaniu, stawiamy na moc substancji aktywnych zawartych w składzie produktów, jak również na zwiększoną skuteczność podawania. Oferując psu smakowitą przekąskę o działaniu profilaktycznym i dietoterapeutycznym, dajemy mu to, co najlepsze i najbezpieczniejsze, jednocześnie dowodząc, że jego potrzeby są dla nas ważne i zrozumiałe.

Idą Święta. Czyż nie warto, by Nasze psy kojarzyły je równie dobrze, jak my? To możliwe, ale tylko dzięki pełnemu zrozumieniu. Twój pies to Dekster, niezauważany, nierozumiany, przerażony. Pomóż mu, działając z pełną świadomością i miłością, na nowo poznać, a może i pokochać ten magiczny czas w roku, na który z utęsknieniem czekasz.

Polecane

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel